Menu
Powrót
Nowości
Nowy Lokal
Promocja

Żelazny piec kontynuacja

A mała żabka pobiegła i przyniosła szkatułkę. Potem ropuchy poczęstowały królewnę jadłem i napojem i zaprowadziły do pięknie posłanego łóżeczka, w którym było miękko jak na jedwabiach i aksamitach, ona zaś położyła się i usnęła, oddawszy się Bogu w opiekę. Kiedy wstała nazajutrz, stara ropucha dała jej trzy igły z dużej szkatułki, aby je ze sobą zabrała. Miały jej się przydać, bo czekała ją przeprawa przez ogromną szklaną górę, przez trzy ostre miecze i przez wielką wodę. Jeśli zdoła wszystkie te przeszkody pokonać, to odzyska swego najmilszego. Ropucha ofiarowała jej razem trzy rzeczy, których miała pilnie strzec, a mianowicie owe trzy duże igły, a także koło od pługa i trzy orzechy.

Tak obdarowana ruszyła królewna w drogę, a kiedy stanęła u stóp szklanej góry, gładkiej niby lustro, zaczęła wtykać trzy igły jako oparcie dla pięt i tak posuwała się coraz wyżej, aż przeszła na drugą stronę, a wtedy wpięła je w jedno miejsce, które sobie dobrze zapamiętała. Z kolei natknęła się na trzy ostre miecze, stanęła więc na kole pługa i przejechała po nich. Na koniec dotarła do wielkiej wody, a po jej przepłynięciu – do okazałego, pięknego zamku. Weszła do środka i poprosiła, by ją przyjęto na służbę. Powiedziała, że jest biedną dziewczyną i chciałaby się nająć do jakiejś roboty, a dobrze wiedziała, że w zamku tym mieszka królewicz, któego wybawiła z żelaznego pieca w wielkim lesie. Wzięto ją więc na dziewkę kuchenną za lichą zapłatę. A królewicz miał już u boku inną narzeczoną, z którą zamierzał się ożenić. Sądził bowiem, że jego królewna dawno już umarła. Ona zaś wieczorem skończywszy zmywanie sięgnęła do kieszeni i znalazła tam trzy orzechy, ofiarowane przez starą ropuchę.

Rozgryzła jeden z nich, chcąc zjeść zawartość łupiny, aż tu patrzy, a ukazuje się w niej wspaniała królewska suknia. Kiedy narzeczona się o tym dowiedziała, czym prędzej przybiegła i zapragnęła tę suknię kupić, zapewniając, że nie jest to odpowiedni strój dla służebnej. Dziewczyna odrzekła, że nie ma zamiaru sukni sprzedawać, ale jeśli pani zgodzi się na jedną rzecz, a mianowicie na to, aby ona spędziła jedną noc w sypialni królewicza, to suknię dostanie. Narzeczona zgodziła się, gdyż suknia była naprawdę przepiękna, a ona jeszcze takiej nie miała.

Gdy nadszedł wieczór, rzekła do królewicza:

– Ta głupia dziewczyna chce spać w twojej sypialni.

– Jeśli ty na to zezwolisz – powiedział królewicz – to ja też nie mam nic przeciw temu.

Dała jednak narzeczonemu kielich wina zmieszanego z napojem usypiającym. Poszedł więc królewicz wraz ze służebną do swojej sypialni, ale usnął zaraz tak mocno, że biedaczka nie mogła go dobudzić. Przez całą noc płakała skarżąc się:

– Wybawiłam cię z dzikiego boru i z żelaznego pieca, szukałam cię i wędrowałam przez szklaną górę, przez trzy ostre miecze i przez wielką wodę, zanim cię odnalazłam, a tym nie chcesz mnie wcale słuchać.

Słudzy siedzący pod drzwiami komnaty przez całą noc słyszeli jej płacz, a nazajutrz opowiedzieli o tym swemu panu. Następnego wieczoru królewna po zmywaniu rozgryzła drugi orzech i okazało sie, że jest w nim jeszcze piękniejsza suknia niż w pierwszym orzechu. Kiedy narzeczona królewicza ją zobaczyła, zapragnęła ją także kupić. Ale służebna nie chciała złota i uprosiła ją, aby pozwoliła jej jeszcze jedną noc przespać w sypialni królewicza. Narzeczona znów dała mu napój usypiający i zasnął tak mocno, że nic nie słyszał. A dziewka kuchenna płakała przez całą noc skarżąc się:

– Wybawiłam cię z dzikiego boru i z żelaznego pieca, szukałam cię i wędrowałam przez szklaną górę, przez trzy ostre miecze i przez wielką wodę, zanim cię odnalazłam, a tym nie chcesz mnie wcale słuchać.

Słudzy siedzieli znów pod drzwiami komnaty i przez całą noc słyszeli jej płacz, a nazajutrz opowiedzieli o tym swemu panu. Kiedy królewna trzeciego wieczoru pozmywała, rozgryzła trzeci orzech, a była w nim suknia jeszcze piękniejsza, cała lśniąca od szczerego złota. Narzeczona ujrzawszy wspaniałą szatę zapragnęła mieć ją również dla siebie, a służebna zgodziła się oddać suknię pod warunkiem, że wolno jej będzie po raz trzeci spać w sypialni królewicza. Ten zaś miał się tym razem na baczności i wylał napój usypiający. Słysząc, jak dziewczyna płacze i lamentuje:

– O, mój skarbie jedyny, to ja wybawiłam cię z ponurego, dzikiego boru i z żelaznego pieca.

Zerwał się z łoża i zawołał:

– Tyś prawdziwą narzeczoną, ty jesteś moja, a ja jestem twój.

I tejże samej nocy wsiedli oboje do karety, a fałszywej narzeczonej zabrali suknie, żeby nie mogła wstać z łóżka. Kiedy przybyli nad wielką wodę, przepłynęli ją, przez trzy ostre miecze przejechali na kole od pługa, a na szklaną górę wdrapali się wbijając w nią trzy igły. Dotarli wreszcie do małej starej chatki, ale jak tylko przekroczyli jej próg, znaleźli się w ogromnym pałacu. Wszystkie ropuchy zostały odczarowane i zamienione z powrotem w królewiczów i królewny, i bardzo się z tego cieszyły. Potem odbył się ślub i młoda para zamieszkała w pałacu, który był o wiele większy niż pałac ojca młodej królowej. Ponieważ zaś stary król bardzo rozpaczał, że został sam, pojechali do niego i mając dwa królestwa żyli dalej zgodnie i szczęśliwie.

A mysz wpadła do beczki
I koniec bajeczki.